Oczywiście, pocieszającym aspektem jeśli chodzi o rok szkolny jest to, że zakończenie mamy 19 czerwca, a nie 21, więc fuck yeah. Jeszcze tylko 17 dni, pomijając weekendy, wycieczkę klasową i spektakle. A ocen dalej nie poprawiłam...zamiast tego siedzę na tyłku w domu i się obijam. Potrzeba mi jakiejś cholernie dużej dawki motywacji, żebym cokolwiek zrobiła.
Meanwhile, pasuje mi zrobić listę rzeczy, które koniecznie muszę załatwić przed wyprowadzką.
To do list
1. Zrobić zapas kosmetyków ( podkładu, korektora, bronzera i pudru )
2. Dokończyć książkę ( prezent dla M, W i K )
3. Zrobić imprezę pożegnalną
4. Kupić walizki ( *click* )
5. Pożegnać się z wszystkimi znajomymi
6. Pójść do dentysty
7. Pójść do lekarza
8. Pójść do ginekologa
9. Zrobić tatuaż z M
10. Pojechać do Krakowa z M i W
11. Kupić soczewki
12. Zrobić zapas ulubionych perfumów
13.
14.
15.
Lista na pewno będzie się poszerzać, więc z pewnością jeszcze do niej wrócę. Ostatnimi czasy bierze mnie cholerna nostalgia. Do mojej głowy na nowo wkradają się osoby z przeszłości, a ja sama często o nich myślę. A tak być nie może.
I pamiętajcie! Dzisiaj jest dzień, w którym możecie zacząć cokolwiek chcecie. Możecie zrobić, to co od dawna was przerażało i hamowało. Jutro za to, będzie kolejny dzień, w którym będziecie o jeden krok bliżej w przyszłość, którą sami zaczęliście kształować.
Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko te, które nas przerażają.
O L I V I A.