środa, 22 maja 2019

Lazy af

Kolejne dni mijają mi na interakcjach z dawnymi znajomymi. Przed wylotem chcę spotkać się ostatni raz z osobami, z którymi nie miałam kontaktu już dawno. Pozamykać dawne sprawy, wszystkie dramy i pozbyć się bagażu, bym rozpoczynając nowe życie, mogła czuć się wolna. Jeśli mam być szczera to naprawdę odliczam dni do końca czerwca. Wyprowadzka to coś, czego trzymam się kurczowo obydwiema rękoma byleby być jak najbliżej tego.

Oczywiście, pocieszającym aspektem jeśli chodzi o rok szkolny jest to, że zakończenie mamy 19 czerwca, a nie 21, więc fuck yeah. Jeszcze tylko 17 dni, pomijając weekendy, wycieczkę klasową i spektakle. A ocen dalej nie poprawiłam...zamiast tego siedzę na tyłku w domu i się obijam. Potrzeba mi jakiejś cholernie dużej dawki motywacji, żebym cokolwiek zrobiła.

Meanwhile, pasuje mi zrobić listę rzeczy, które koniecznie muszę załatwić przed wyprowadzką.

To do list

1. Zrobić zapas kosmetyków ( podkładu, korektora, bronzera i pudru )
2. Dokończyć książkę ( prezent dla M, W i K )
3. Zrobić imprezę pożegnalną
4. Kupić walizki ( *click* )
5. Pożegnać się z wszystkimi znajomymi
6. Pójść do dentysty
7. Pójść do lekarza
8. Pójść do ginekologa
9. Zrobić tatuaż z M
10. Pojechać do Krakowa z M i W
11. Kupić soczewki
12. Zrobić zapas ulubionych perfumów 
13.
14.
15.

Lista na pewno będzie się poszerzać, więc z pewnością jeszcze do niej wrócę. Ostatnimi czasy bierze mnie cholerna nostalgia. Do mojej głowy na nowo wkradają się osoby z przeszłości, a ja sama często o nich myślę. A tak być nie może. 

I pamiętajcie! Dzisiaj jest dzień, w którym możecie zacząć cokolwiek chcecie. Możecie zrobić, to co od dawna was przerażało i hamowało. Jutro za to, będzie kolejny dzień, w którym będziecie o jeden krok bliżej w przyszłość, którą sami zaczęliście kształować.

Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko te, które nas przerażają.

O L I V I A.

niedziela, 19 maja 2019

Tired of everything

Jeśli mam być szczera, to mam już dość mojej codzienności. W sensie - wszystko niby jest w porządku, ale poczucie, że niedługo będę już mieszkać w całkowicie innym kraju jest dla mnie tak wspaniałe, że chcę przyspieszyć czas. W końcu kto nie chciałby mieszkać w USA? Przeżyć ten '' american dream '' i wszystko inne, czego nie ma się w Polsce. Mimo wszystko, jestem zła na siebie, że zamiast cieszyć się ostatnimi chwilami z przyjaciółmi, moją głowę zajmuje Chicago i nowe życie.

Będę cholernie tęsknić za M. I chociaż przyjaźnimy się jedynie 10 miesięcy, dla mnie jest to jak wieczność, bo do żadnej osoby nigdy nie byłam tak bardzo przywiązana, jak jestem do niej. Przeżyłyśmy razem tak wiele chwil, że serce mnie boli kiedy wchodzimy na temat USA, bo chwilę po tym obydwie jesteśmy całe w łzach. Będę robiła co w mojej mocy, żebyśmy nie straciły kontaktu i dalej pozostały w tak bliskiej relacji, w jakiej jesteśmy teraz.

Obiecuję Ci to, M. 

Muszę wziąć się w garść i poprawić w końcu oceny z kilku przedmiotów, bo chciałabym, żeby moje świadectwo na koniec 1 liceum wyglądało jak najlepiej. Moje marzenia o świadectwie z paskiem zostały zabrane przez kochane przedmioty ścisłe.

Martwię się o mój plan lekcji w RM High School. Podobno czeka mnie duża ilość nadrabiana przedmiotów, bym miała odpowiednią liczbę kredytów, których potrzebuje, żeby pójść do dobrego Collegu. Z tego co patrzyłam, nowa szkoła ma dość dużo opcji zajęć, które mnie satysfakcjonują. Na pewno wezmę drama, bo tego przedmiotu najbardziej się nie mogę doczekać. Na każdą wiosnę wystawiają w szkole autorski spektakl, więc jeju - count me in. Z jednej strony cieszę się, że odchodzę z teatru, w którym gram teraz, bo moja pani od wokalu doprowadza mnie do szału, a z drugiej będę za wszystkimi ludźmi tęsknić. W końcu byliśmy małą rodzinką przez półtora roku.

Kolejnym przedmiotem na mojej liście jest psychology. Psychologia w Stanach jest podobno bardzo ciekawa, więc chętnie tego spróbuję. Następnie journalism & year book. Gdyby udało mi się dostać do redakcji Year Book byłabym przeszczęśliwa! Za mój cel postawiłam sobie także dostanie się do drużyny cheerleaderek. Lepiej niech ktoś trzyma za mnie kciuki, bo mimo, iż trenowałam Łyżwiarstwo Figurowe z baletem i jestem rozciągnięta - salta, ani gwiazdy nie zrobię. Jak tak sobie myślę, to chyba pora coś z tym w końcu zrobić.

Dzisiaj mamy 19 maja, więc od moich marzeń dzieli mnie jedynie półtora miesiąca.

O L I V I A.

środa, 15 maja 2019

It's gonna be fun...I guess?

Witam ponownie po trzech latach od założenia bloga. Starsza o owe lata, z bagażem pełnym doświadczeń i nowymi wizjami na życie. Uważam, że bez sensu jest " witanie się ", gdyż jak dobrze wiemy, blogspot wymarł i nikt *kto nie ma rzeszy swoich wiernych fanów oczywiście* już nic na nim nie publikuje. Ale skoro etykieta savoir-vivre wymaga kultury witania się z innymi, nie będę się przeciwko niej buntowała.

Cześć, Hi, Bonjour!

Byłam w USA rok temu, zgodnie z planem, o którym wspomniałam w nieszczęsnych dwóch postach zamieszczonych na blogu w tamtym czasie. Spędziłam tam 5 tygodni, które wspominam bardzo dobrze. Ba! Kto by nie wspominał Stanów Zjednoczonych dobrze? Przecież odwiedzenie owego miejsca to marzenie większości polaków, którzy muszą żyć i tyrać w tym kraju. Każdy kieruje się przekonaniem, które powielane jest już od dłuższego czasu.

,, Stany są cudowne, stary! Miód, malinka, a ludzie tacy mili i pomocni... " 

Ostatnio musiałam podjąć w moim życiu dość ważną decyzję. Wyjechać i zostawić moich wszystkich przyjaciół, wspomnienia i dotychczasowe życie na rzecz nowego startu, nowego miejsca i nowej szkoły czy zostać, ale być z dala od rodziny i stracić szansę na lepszy start w karierze. Wybrałam przeprowadzkę i takim oto sposobem p r z e p r o w a d z a m  s i ę  d o  C h i c a g o.  Męczy mnie już dłużej codzienność, w której uczestniczę. Czuję, że muszę się odciąć od pewnych spraw i rozpocząć nowy rozdział w życiu, zamykając za sobą wszystkie drzwi do osób, które mnie zawiodły i sprawiły, że cierpiałam. Wy też tak na pewno macie, co? Chęć odcięcia się, wyjechania daleko od wszystkich spraw, które męczą waszą głowę i sprawiają, że spadacie w bezlitosny dół nieszczęść? Chciałabym wymazać z pamięci kilka osób, które pozostawiły na mnie palący odcisk. Jednak mimo wszystko wiem, że dużo mnie nauczyły. Wiem, że miały za zadanie mnie czegoś nauczyć. Bo w końcu przecież każdy kto pojawia się w naszym życiu ma jakiś cel i przyczynę, prawda? Bez tych osób nie byłabym tym samym człowiekiem, jakim jestem teraz. I za to własnie jestem wdzięczna.

Dziękuję Wam. 

Końcem czerwca/początkiem lipca rozpocznę nowy rozdział w moim życiu. Jestem pełna nadziei i optymizmu, bo wiem, że będzie to dobry czas. Ułożę sobie wszystko i będę szczęśliwa. To ja decyduję o tym, jak się w danej chwili czuję. To ja decyduję kogo wpuszczam do swojego życia. Ale niestety nie decyduję o tym, kto mnie opuści. Więc do tych wszystkich osób, które uwierzyły w plotki na mój temat i postanowiły wierzyć innym, a nie mi - pieprzcie się.  

Bo przecież obce mi osoby znają mnie lepiej, niż ja sama, co? To takie logiczne.

Czekam, aż człowiek z powrotem zacznie być człowiekowi człowiekiem, a nie jadowitym wężem.

O L I V I A.